MICHAEL CRETUEnigma sprzedała ponad 30 milionów albumów od pomysłu projektu z 1990 roku, którego początek wyznaczył album "MCMXC a.D" łączący w sobie próbki chorału gregoriańskiego z uderzeniami muzyki tanecznej.

Wyniknęły z tego 4 albumy, wydawane w przerwach 2-4 letnich przerwach. Wraz z najnowszymi elementami "A Posteriori" kontynuuje odskok od oryginalnego brzmienia podpisanego mianem Enigma.

Michael Cretu mówi ze swojego domu na Ibizie...



Więcej o Michaelu Cretu »




Skoro Enigma jest pierwotnie produkcją muzyki elektronicznej przypuszczam, że posiadałeś wieloletnie zainteresowania w tym zakresie, w związku z tym którzy artyści wpłynęli na Ciebie w ten sposób, że podążyłeś w tym kierunku już od samego początku?

CRETU: Wpływy... Mógłbym powiedzieć, że od zawsze kochałem syntezatory, to są moje zabawki. Zawsze interesowałem się muzyką elektroniczną, a zaczęło się od Minimoog (syntezator pedałowy - przyp. tłum) i innych legendarnych syntezatorów aż doszedłem do generacji elektronicznego sprzętu.

Czy jakiś artysta/artyści w szczególności zainspirowali Cię do wykorzystania takich instrumentów?

CRETU: Niezupełnie, ponieważ studiowałem grę na pianinie koncertowym, tak więc jestem klawiszowcem przez całe moje życie.

Więc skąd wywodzi się oryginalny pomysł Enigmy?

CRETU: To było bardzo proste, ponieważ chciałem posłuchać pewnego rodzaju wyjątkowej muzyki instrumentalnej, jednakże nie mogłem jej kupić, więc stworzyłem ją sam.

A co z wykorzystaniem chorału gregoriańskiego i wschodnich instrumentów?

CRETU: Tak, to było bardziej pytanie o ideologię, ponieważ pierwszy album był oparty na konflikcie pomiędzy seksualnością a kościołem, dlatego też prostą rzeczą było wykorzystanie tego jako dźwiękowego logo Kościoła Katolickiego. I powiem ci o co chodzi z filozofią dźwięku. Dźwięk powiązany jest z idelologią nagrań, ale nie jest z nią w żadnym stopniu scalony. To przychodzi podczas pracy, a to jak jestem w stanie przenieść moją wizję dźwięku staje się coraz bardziej jasne.

Czyli nigdy nie było to wymyślone?

CRETU: Nie, zawsze robię wszystko instynktownie. Ok, gdzieś w głębi mojego umysłu zastanawiam się nad wieloma rzeczami i mam pewien cel, do którego chcę dojść i który chcę osiągnąć; ale jak będzie na końcu? Jak zawsze mawiam - wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, a którą z nich wybiorę na samym końcu jest pytaniem, na które odpowiadam sobie w trakcie podróży.

Czy racją jest stwierdzenie, że Enigma jest jednoosobowym zespołem oraz to, że zaangażowałeś samego siebie w każdy aspekt tworzenia i produkcji?

CRETU: Jasne, to od samego początku był jednoosobowy zespół; było tylko kilku muzyków, którzy wystąplili gościnnie dla wokalu i gitar. W przypadku najnowszej płyty (A POSTERIORI - przyp. tłum.) nie odnosiłem wrażenia, że potrzebuję innych wokalistów, dlatego też zaśpiewałem sam i znalazły się sztuczne, syntetyczne głosy.

Zaś projekt graficzny okładki do nowego albumu wygląda całkiem interesująco.

CRETU: Jest piękny... jest piękny...

Faktycznie, to potężne urządzenie pokryte oplatającymi je liścmi...

CRETU: To urządzenie pochodzi z Brytyjskiego Muzeum Żeglarstwa... albo z czegoś w tym rodzaju. To stary instrument pomiarowy używany w ubiegłych stuleciach.

Czy masz swój udział w tworzeniu projektu graficznego okładki?

CRETU: Nie, nie, nie. Mam od tego genialnego grafika, z którego jestem ogromnie zadowolony.

Jeśli chodzi o zawartość tekstów wydaje się, że jest ich mniej niż na wcześniejszych albumach?

CRETU: Nie wiem - to przyszło tak, jak przyszło, więc nie ma żadnych konkretnych przesłań. Nie mam pojęcia; było tak, jak było, ale nie miałem potrzeby by mówić więcej. Tym razem nie ma zbyt wiele przesłań ukrytych pod postacią tekstów, to jest bardziej jak sen nowoczesnego alchemika, który śni o innych galaktykach - pomiędzy fantastyką a postawą wizjonera.

Twoim zdaniem w jaki sposób "A POSTERIORI" różni się od innych albumów Enigmy?

CRETU: Myślę, że uczucie Enigmy, emocje oraz jej dziedzictwo są wciąż tutaj, jednakże przekazane w zupełnie odmienny sposób. Dźwięk i struktura utworów różni się od tej na wcześniejszych albumach i starałem się zredukować dźwięk tak, aby nie był tak pompatyczny jak w przypadku wcześniejszych albumów. Chciałem trochę powrócić do prostoty pierwszego krążka Enigmy.

Brzmi to dla mnie trochę odmiennie, byćmoże trochę bardziej jak ścieżka dźwiękowa do filmu.

CRETU: Owszem, ja zawsze mówiłem, że tworzę ścieżkę dźwiękową bez obrazów, obrazy powstają bowiem w waszym umyśle.

Czy nie było to usilne odejście od rytmów i sampli charakterystycznych dla poprzednich albumów Enigmy?

CRETU: To zależy od wydania które masz na myśli, ponieważ zawsze chciałem mieć swego rodzaju dźwięk przewodni pod postacią nut, dźwięk przewodni dla każdego z albumów. Tak więć w przypadku pierwszej płyty był to chorał gregoriański, w przypadku drugiej - wokal etniczny, trzecia była mieszanką dwóch poprzednich. Czwarta płyta była bardziej klasyczna - Carmina Burana Carla Orffa, piąta płyta nie miała jakiegoś specjalnego dźwieku przewodniego, jednakże w najnowszym albumie cały dźwięk stanowi jedność, nie uważasz? I uważam, że jest to najbardziej spójny album pod względem dźwięku.

Jest to więc naturalny postęp?

CRETU: Nie mam innego wyjścia, ponieważ jeśli tak by nie było zanudziłoby mnie to, a muzyka jest moją pasją i tworzę ją z całą moją miłością i energią, zaś nużące jest kopiowanie samego siebie, dlatego też nigdy tego nie zrobię.

Czy żyjąc na Ibizie zdarzyło się, że scena klubowa miała na Ciebie jakiś wpływ?

CRETU: Ależ skąd, odkąd przeprowadziłem się na Ibizę w 1989 roku byłem w klubach może jedną godzinę raz na trzy lata, albo coś w tym stylu.

Kiedy Enigma odniosła swój pierwszy sukces byłeś we wczesnej trzydziestce?

CRETU: Owszem.

Jest więc jakaś różnica pomiędzy tworzeniem albumu w okresie zanim sprzedałeś 30 milionów płyt a tworzeniem później?

CRETU: Nie, nie ma wcale. Dlatego, że robię to tak, jakby to był zawsze mój pierwszy album i zawsze z taką samą energią i zapałem. I cieszę się jak małe dziecko jeśli brzmi to tak, jak chciałem aby brzmiało.

Czy nie czujesz żadnej zewnętrznej presji aby pchnąć swój projekt w jakimś szczególnym kierunku?

CRETU: Żadnej presji. I powiedzmy, że co każde 2,5 roku do 3 lat albumy odzwierciedlają to, co chcę zrobić w pewnym okresie mojego życia, jednak życie nie zmienia się tak dramatycznie w ciągu jednego roku tak, że mogłoby być coś nowego. To musi być pierwszy zrodzony pomysł, pierwotna idea i wtedy przekształcam to w muzykę.

Kiedy tworzysz muzykę, to czy kiedykolwiek czujesz się podekscytowany tym, że spełniasz pragnienia swoich słuchaczy, króre u nich dostrzegasz?

CRETU: Nie, nie mam pojęcia jakie są pragnienia moich słuchaczy. Chcę mieć wpływ na wszystko, nawet na pojedyńcze decyzje. Nawet gdy ludzie mówią, że jestem stuknięty ja się tym nie przejmuję ani trochę, ponieważ sukces jest po mojej stronie.

Kiedy tworzysz utwór co jest twoim startowym punktem?

CRETU: Za każdym razem jest inaczej, jeden utwór może być testowaniem nowego keyboarda; Dźwięk mi się podoba, więc zaczynam dogrywać dalej, potem powstaje wątek i mam podstawę do piosenki. Innym razem mam melodię w głowie, znów innym razem mam jakiś tekst. Jak widać są tu różnice, więc nie ma podstawowego przepisu na utwór. Mogą być utwory, w przypadku których ważne są dla mnie rytmy uderzeń, są też takie, w których uderzenia są tylko jak maszyna napędzająca rytm i nie są niczym ważnym.

Do czego używasz studio nagraniowego? Czy pracujesz coraz częściej z oprogramowaniem komputerowym?

CRETU: Tak, ponieważ redukowałem całkowicie moje potężne studio i teraz go nie mam (śmiech), dlatego też stworzyłem nieco przenośne studio z systemem monitoringu z wszystkimi dodatkami. Tak więc zredukowałem do podstaw quad processor ze wszystkimi pluginami, które były wbudowane i jest to może 90% nagrania. Dla całej reszty posiadam tylko dwa pomocnicze syntezatory - Korg Oasis oraz Roland V-Synth XT, jednak używam ich dosyć rzadko. Nie mam żadnych urządzeń do efektów, wszystko to stanowią pluginy.

Czy było wyzwaniem przestawienie się na inny sprzęt będąc zależnym wcześniej od innego hardware?

CRETU: Nie, zasadniczo decyzja była dla mnie łatwa, ponieważ uzmysłowiłem sobie, że używam z dnia na dzień coraz mniej potężnego sprzętu, który posiadałem. Powiedziałem więc, po co do diabła mam 55 kilometrów kabli, które zawsze mają gdzieś jakąś awarię. A teraz jest to wszystko zredukowane, mogę więc robić teraz wszystko włącznie z materingiem w moim przenośnym studio. I mówię wam - liczba błędów i awarii zredukowała się o 90%, tak więc mogę tworzyć muzykę i nie narzekać na oprogramowanie (śmiech).

Uważasz więc, że technologia zwiększa doświadczenie i pozwala wysunąć na pierwszy plan twoją kreatywność?

CRETU: Dokładnie, dokładnie, dokładnie. Nie muszę więc już w żaden sposób zaprzątać swojej głowy problemami technicznymi - tak więc decyzja o zredukowanie sprzętu była całkowicie trafna. I nie tęsknię za niczym, tak więc nie jest tak, że wytrzebiłem samego siebie, w żadnym wypadku.

Słuchając A Posteriori można by powiedzieć, że nie byłeś prowadzony przez technologię.

CRETU: Bez tej technologii nie byłbym w stanie posiadać takiego wyposażenia, o jakim zawsze marzyłem. Jednak nie jestem niewolnikiem technologii. To urządzenia mają robić to, co im każę!

Niestety w dzisiejszych czasach pełnych muzyki elektronicznej prawda jest zupełnie inna...

CRETU: Absolutnie, to był właśnie powód dlaczego chciałem stworzyć czysto syntezatorowy album, ale w taki sposób by nie brzmiało to jak muzyka sytezatorowa, która została stworzona w przeszłości czy teraźniejszości. I uważam, że to dobrze twierdzić, że album brzmi odmiennie, nie brzmi ani za bardzo syntetycznie ani za chłodno tak, jak niektórzy ludzie są przyzwyczajeni słysząc wyrażenie muzyka elektroniczna. Tak więc stereotypy odchodzą całkowicie w niepamięć.

Czy jest w Tobie nadal jakaś poważna motywacja do kontynowania tworzenia następnych albumów Enigmy?

CRETU: Zawsze mówiłem, że jeśli tylko mam jakiś pomysł i poczucie, że mogę wypełnić swoje cele - i mogę zachować wysoki poziom jakości i mam poczucie, że jestem wciąż dobry dla swojego własnego dziecka (chodzi o Enigmę - przyp. tłum.) - wtedy stworzę jakieś kolejne nagrania. Jednak nigdy nie wiadomo. Zawsze jest jedno nagranie, a po nim kolejne, ponieważ muszę być przede wszystkim zadowolony z samego siebie i jeśli nie potrafię tego zrobić - kolejne albumy Enigmy nigdy nie powstaną. Jednak myślę, że numer 7 powstanie na pewno.

Czy uważasz, że ogromny sukces Enigmy utrudnił jej dopasowanie się do oczekiwań ludzi?

CRETU: Nie, w żadnym wypadku, ponieważ to było bardzo ryzykowne od samego początku. Enigma nigdy nie wypełniała potrzeb rynku i machiny marketingowej, tak więc była w opozycji do tego od samego początku. Wiem to, ponieważ jestem na tyle realistą żeby wiedzieć, że celem jest zachowanie wysokiego poziomu za każdym razem - w szczególności dla samego siebie. Bardzo ciężko jest znaleźć nową drogę, nie mieć wrażenia że projekt stoi w miejscu, albo że coś się porusza - w projekcie musi być ewolucja. A teraz, gdy słucham wszystkich sześciu albumów w jednym ciągu muszę przyznać, że kierunek jest słuszny, ponieważ każdy z albumów ma swoją tożsamość bez utraty... możnaby powiedzieć... podstawowego ducha.

Czy stworzyłeś kiedykolwiek album Enigmy, z którego całkowicie byłeś niezadowolony?

CRETU: Nie, wszystkie są takie, jake mają być... Nie mógłbym zrobić ich lepiej. I jest to dla mnie ważne, ponieważ nie mogę sprzeczać się z samym sobą - tak wiem "oh zapomniałem tego, albo tamtego". Na mój gust i dla tego, co chciałem osiągnąć to było doskonałe dla okresu czasu, kiedy to robiłem.

I oczywiście wielu artystów usiłowało imitować dźwięki Enigmy?

CRETU: Owszem.

Jestem pewien, że zdajesz sobie sprawę z istnienia takich artysów, jak ENYA czy DEEP FOREST. Myślisz, że oni osiągnęli swoje cele?

CRETU: Fju (śmiech). Nie mam pojęcia czy osiągnęli swoje cele czy też nie.

Jestem pewien, że słyszałeś o DELERIUM?

CRETU: Nie.

Nigdy?

CRETU: Nigdy. Słucham muzyki, ale mówię ci - jestem związany z tym, co mogę otrzymać z mojej satelity i jeśli jest to na MTV, a nie znam zbyt wielu radiowych programów muzycznych i tym podobnych. Nie mam szansy słuchać zbyt dużej ilości innej muzyki.

Czyli jesteś tak zajęty pisząc i nagrywając muzykę, że nie masz cierpliwości do słuchania czegokolwiek innego?

CRETU: Och, mam cierpliwość, ale kiedy dochodzę do końcowej fazy produkcji albumu unikam słuchania innych rzeczy, ponieważ nie chcę zostać zainspirowany - podświadomie zainspirowany. Muszę robić dokładnie odwrotnie niż robią inni ludzie. Muszę iść moją własną drogą, przynajmniej odnośnie Enigmy.






Tłumaczenie: Adrian Rode & Ragnarok
Źródło: Barcode Magazine - Alternatives In Electronic Music
Rok przeprowadzenia wywiadu: 2006




Virgin Music EMI Music Crocodile-Music Management Enigma.de AMAZON.DE