Logo
„Nie dla mnie jest świat telewizji, tras koncertowych i wywiadów prasowych, lecz praca w moim studiu muzycznym.”
-------------------------------- VOYAGEUR (Część 1) --------------------------------
PYTANIE: 13 lat sukcesu Enigmy: czy po czterech albumach i płytach z największymi hitami nie przeszła Panu przez głowę myśl o zakończeniu pracy z Enigmą ?
CRETU: Już w 1990, kiedy to nagrałem pierwszy album, zadałem sobie pytanie czy będę jeszcze kiedykolwiek w stanie dojść do poziomu, który wytworzyłem w sobie, bo w przeciwnym razie nie stworzę drugiego albumu.
PYTANIE: Tak więc cóż skłoniło Pana do stworzenia piątego albumu, teraz w 2003 roku ?
CRETU: To była rzeczywiście chwila, kiedy to pomyślałem, że przecież sprzedałem wszystkie swoje albumy. Jednakże jeśli Enigma miałaby być kontynuowana nie będzie to forma kolejnych albumów w starym stylu.
PYTANIE: Można sobie jednak przypomnieć, iż Enigma była zaplanowana na 10 lat, nieprawdaż ?
CRETU: Owszem. Dlatego też piąty album jest czymś nowym. Zakończeniem pierwszej fazy istnienia Enigmy. I w rzeczywistości, podczas kilku ostatnich tygodni pracy nad albumem, udało mi się z sukcesem stworzyć prawdziwą Enigmę ! Dla mnie była ważna następująca rzecz: Enigma, lecz inna ! To pierwszy album Enigmy, który nie zawiera żadnych próbek muzycznych. Zawiera luźne motywy, nie ma motywów etnicznych ...
PYTANIE: Dokąd prowadzi podróż z "Voyageur'em" ? Czy jest po początek nowego cyklu ?
CRETU: Tym razem nie mam nowego planu. Jednakże zrobić to jak piłkarz: po grze jest kolejna gra.
PYTANIE: Owa podróż prowadzi jednak do osądzania rzeczywistości według takich tytułów, jak "From East To West", od słońca do księżyca ("Sonne Zum Mond") i ze światła do cienia ("Aus dem Licht in den Schatten").
CRETU: To jest oblicze każdego życia, obserwacja tego, co w nim zachodzi... pomiędzy nami ludźmi. To są rzeczy, którymi wcześniej Enigma się nie zajmowała.
PYTANIE: Jednakże wcześniej było dużo o seksualności, religii ...
CRETU: Owszem, to były metafizyczne opowieści. Jednak z tym koniec. W nowym albumie jest wciąż metafizyczna esencja lecz nie w formie tekstów.
PYTANIE: W przypadku Enigmy zawsze powstawał stereotyp pomysłowego artysty tworzącego pomysł na albumy.
CRETU: Skądże. Kiedy zaczynałem pracę nad albumem kupiłem bilet na 10 000 mil podróży w nieznane. Jedynym moim założeniem było stworzenie popowego albumu. Zacząłem pisać utwory. Normalne utwory, tworzone jeden za drugim. Oczywiście nie są one tak banalne, jak mogą się wydawać.
PYTANIE: W tym przypadku nie było jednak genialnego pomysłu ?
CRETU: Nie, i nie chcę aby ktokolwiek to osądzał. Ale powstał swego rodzaju pomysłowy album. Porządek tytułów i to z czym się kojarzą i w ogóle całość stały się rzeczą rozstrzygającą. Tak więc "Voyageur" stał się bardzo cykliczny, bardzo harmonijny.
PYTANIE: Mówiąc inaczej jest przypadkowym pomysłem ?
CRETU: Nie wierzę w przypadek co do tak skomplikowanej muzyki, tak pełnej kontrastów. Podczas tych ostatnich tygodni przyjąłem taką samą postawę, jak przy ENIGMA MCMXC a.D. Robię, co chcę i jak chcę. Wsparty ową postawą idzie mi lepiej i lepiej. Moim przeznaczeniem jest być wyjątkowo dobrym wtedy, gdy jestem "poza wszelkimi normami". Kiedykolwiek próbuję się dostosować do norm nie zdaje to rezultatu.
PYTANIE: Jest Pan swoim własnym zespołem, swoim kompozytorem, aranżerem. Swoim chórem i solistą. Jak radzi Pan sobie z tym wszystkim pisząc piosenki ?
CRETU: To nieustannie zmieniający się proces. Są dni, kiedy czuję, że będę dzisiaj w cudownym nastroju. Próbuję wtedy wyzwolić swój umysł. Podczas procesu twórczego muszę zmusić się by nie myśleć. Wtedy jestem artystą. Myślenie jest dla producentów. Przez całe swoje życie byłem przyzwyczajony do tego, że jestem solistą, twórcą, krytykiem w jednej osobie. Wszystko jest tu w równowadze.
PYTANIE: Brzmi to skomplikowanie. Czy to wieloraka osobowość przy pracy ?
CRETU: Absolutnie. Może początek tego znaleźć można w mojej nauce bycia dyrygentem. Dyrygent także ma wieloraką osobowość. Musi być doskonałym muzykiem i kompozytorem...
PYTANIE: ... ale nie musi umieć śpiewać ?
CRETU: Owszem. Jestem niczym siedem profesji w jednej. Jestem nawet realizatorem dźwięku !
PYTANIE: Ale proces tworzenia muzyki niekoniecznie charakteryzuje wzajemne współdziałanie.
CRETU: Współdziałanie jest między innymi moją profesją, do której musiałem dojść sam.
PYTANIE: Jak znajduje Pan konieczną dyscyplinę ?
CRETU: Nigdy nie potrzebowałem tyle siły woli i wytrzymałości ile włożyłem w ten album. To była myśl, głupia myśl. To dlatego jestem ogromnie szczęśliwy z tego "osiągnięcia", ponieważ nigdy nie myślałem, że coś takiego jest we mnie. Czasami brakowało mi przestrzeni koniecznej dla muzyki. I fakt tego, że utwory brzmią dobrze, że nie straciłem chęci do zabawy i czegoś z dziecka napawają mnie radością.
PYTANIE: Rzeczywiście wiele utworów brzmi prosto, wesoło, nowocześnie, inspirująco. Czy stworzył Pan podróż czy wyraża Pan samego siebie w tym albumie ?
CRETU: Faktycznie tak jest. Straciłem mnóstwo czasu, ponieważ szukałem materiałów, które cały czas wypróbowywałem. Jednak piosenki same w sobie powstały w krótkim okresie czasu. Teraz czas do momentu, gdy coś "zaskoczy" może być coraz dłuższy. To producent we mnie, który pozwala muzykowi pobyć na wolności przez chwilę. Zawsze to wykorzystywałem. Wszystkie cztery poprzednie albumy powstały w ten sposób. Zawsze to sama gra. Pytaniem było także to, w jaki sposób mam wprowadzić siebie w stan odurzenia, którego potrzebowałem do mojej pracy. Najlepsze wyniki osiągałem wtedy, gdy byłem zbyt skrajnie wykończony, kiedy to byłem zbyt zmęczony by nawet myśleć.
PYTANIE: Czy owa twórcza walka nie była większa jeśli chodzi o piąty album Enigmy ?
CRETU: Walka zawsze była wielka z kilku powodów. To była podróż od końca Enigmy do jej odrodzenia. Podróż duszy w moim wnętrzu. Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ sposób mojej pracy stał się dla mnie tak oczywisty, że rzeczywiście nie mogę tego wyjaśnić. Jest w tym również agresywna samokrytyka. To jakby powiedzieć komuś: "Znowu! Możesz zrobić to lepiej!" Jestem szczery sama z sobą. Łatwiej też podejmować decyzje artyście, który jest we mnie. Wszystko to jest 10 razy łatwiejsze dla mnie niż przy pracy z zespołem.
PYTANIE: Czy tak długa praca nad jednym projektem oznacza dla Pana lepsze wyniki ?
CRETU: Nie mierzę osiągnięć ilością lecz jakością. Ktoś, kto robi więcej w ciągu 3 sekund natchnienia od kogoś, kto pracuje 17 godzin dziennie przez całe swoje życie, nie może być winiony za swój geniusz.
PYTANIE: Czy widzi Pan siebie jako tradycjonalistę ?
CRETU: Jestem skrytym myślicielem. Muzycznie zawsze byłem anarchistą. I czuję potrzebę bycia odmiennym od wszystkich innych, w przeciwnym razie nie będę w pełni szczęśliwy.
PYTANIE: Czy szuka Pan "ducha czasu" ?
CRETU: "Voyageur" jest nim dzisiaj w tym sensie, że nawiązuje do "ducha czasu", lecz nie zawiera on dźwięków, które można by obecnie usłyszeć gdziekolwiek indziej. Album jest wolny od zewnętrznych wpływów . Tym razem stworzyłem wszystko sam.
PYTANIE: Ale czy Enigma nie nawiązywała do tego, co było grane przez epoki i kultury świata ?
CRETU: Nie słyszałem niczego, co dało by mi pomysł, natchnęło by mnie do dodania czegoś specjalnego. Pewnego nastroju, którego nie widziałem. Nowością jest to, że po raz pierwszy Enigma składa się z tego, co robię sam. Jest w niej mniej wpływów z zewnątrz niż kiedyś.
PYTANIE: Jak zdecydował Pan, że utwór, album jest "gotowy" ?
CRETU: To nie jest logiczna, dająca się wyjaśnić chwila. Chcę zrealizować swoje pomysły i utwór, płyta, idzie naprzeciw temu, co kryje się w moim umyśle. Emocje.
PYTANIE: Czy trudno jest zaakceptować moment, w którym się kończy ? Moment bycia zadowolonym z czegoś ?
CRETU: Musiałem się tego nauczyć. Lecz zawsze mam wizje, za którymi podążam. Kroczę swoją ścieżką, krystalicznie czystą. Przez lata uczyłem się, jak iść dalej. Jak powiedzieć: ten utwór nigdy nie powstanie. Zamiast odnawiać - iść naprzód i stworzyć to od nowa. Niezależnie od tego ile czasu i pieniędzy pójdzie na to, trzeba umieć rozpoznać co nie jest dobrze. I trzeba nauczyć się dwóch rzeczy: przeżywać satysfakcję, lecz także niezadowolenie. Nie pracuję biorąc pod uwagę tylko wyniki tej pracy nawet wtedy, gdy żyjemy w społeczeństwie, które żąda wyników.
PYTANIE: Według Pana rodziny w ciągu ostatnich tygodni produkcji pracował Pan bardziej intensywnie .
CRETU: Także w przypadku albumu "Voyageur" była chwila, gdy wszyscy się tym cieszyli. Ale ja nie chcę wydawać albumu w ten sposób. Trzy utwory, które charakteryzują nową płytę wydobyłem pod sam koniec. Z jednej strony wiedziałem, co miałem zmienić, lecz miałem na to tylko 3 tygodnie. Dzięki mojemu doświadczeniu wiedziałem, co to znaczy. Powiedziałem żonie, że od teraz będę mógł spać maksimum 6 godzin dziennie. To było męczące nawet dla mnie.
PYTANIE: W jaki sposób pozostawał Pan odprężony i pełen pomysłów ?
CRETU: Mam pewne wyobrażenie tego: to jak gdyby pająk we mnie czekał na swoją ofiarę: jakiś dźwięk, pomysł tekstu, nutę... i wtedy ją chwytał.
PYTANIE: Czy w tym przypadku geniusz i szaleniec nie byli obok siebie ?
CRETU: To balansowanie na krawędzi. Zawsze! Jeśli słuchający zaczyna wątpić w producenta, ten znajdzie się w bardzo złym położeniu.
PYTANIE: Jest Pan swoją własną publicznością ?
CRETU: Jeśli w tak monopolistycznej strukturze, jak ten album jedna z cegieł jest uszkodzona, to wszystko wali się w gruzy. To jest ryzyko. I jednocześnie - na szczęście - szansa. Starałem się zachować neutralność i być obiektywnym w swojej pracy tak bardzo, jak to było możliwe.
PYTANIE: Słuchacze Enigmy oceniali ten projekt wyłącznie na podstawie ilości sprzedanych 30 milionów płyt. Jak Pan to ocenia ?
CRETU: Nawet po 13 latach - i pewnie ma to znaczenie, kiedy jest się tam samokrytycznym, jak ja - nie widzę tu przyczyny. "MCMXC a.D." został wydany w idealnym okresie i nie mógłbym kiedykolwiek zrobić tego w tych samych warunkach. W drugim albumie nie widzę ani jednego utworu, który mógłbym pominąć. Z artystycznego punktu widzenia jest to dla mnie najbardziej niesamowite. Największą motywacją do zrobienia dobrego albumu jest to, że nie chcę oceniać samego siebie przez kolejnych 40 lat pracy na poziomie, na którym obecnie się znajduję.
PYTANIE: Podstawowy sentyment można odczuć w stosunku do pierwszych czterech albumów, które zawierały śpiew etniczny, chorał, flet. Czyli dźwięki, których tym razem zabrakło.
CRETU: Oczywiście elementy te zostały pominięte. Bowiem chciałem i potrzebowałem skończyć z tym wszystkim, ponieważ nie mógłbym więcej słuchać tych dźwięków. Poza tym flet wymaga odpowiedniego nastroju, innej muzyki.
PYTANIE: Czy dźwięki te nie były swego rodzaju balastem ?
CRETU: Jeśli chodzi o rzecz, której nienawidzę, to jest to kopiowanie samego siebie. Ja nie tylko tworzę i komponuję w swojej głowie. Ja to również gram. Czy powinienem używać tych samych instrumentów po 10 latach ? Jestem tym już znudzony.
PYTANIE: Myśli Pan nutami. Czy słyszy Pan wewnątrz to, co potem Pan napisze ?
CRETU: Nie. Używam popularnej zasady "know - how". Za pomocą pewnych skojarzeń wiem, co jest złe, a co dobre. To nie przypadek, lecz przewidywanie tego, jak ma być. Słyszę to, co jest w porządku. Na nowej płycie nie ma rzeczy, z powodu której mój syn po jej usłyszeniu wszedłby przerażony do mojego studia. Stworzyłem odgłosy w tle, umieszczając je dlatego, że idealnie pasują.
PYTANIE: Współpraca ludzi jest tu nowością.
CRETU: To nie przypadek lecz odwaga. Nie wykorzystuję czegoś tylko dlatego, że mam taki kaprys, lecz dlatego, że coś brzmi dobrze. Nie robię sobie żartów z muzyki, biorę ją całkiem na serio.
PYTANIE: W "Voyageur" mówi Pan i śpiewa więcej niż na wcześniejszych albumach Enigmy .
CRETU: Nawet więcej ... zadałem sobie pytanie, co powinieniem w tej sytuacji zrobić: nie mam próbek muzycznych, jedynie jestem zdany na siebie. Musiałem więc stworzyć instrument z samego siebie, który wzbogaciłby album.
PYTANIE: Muzyczna "Spółka Ja" ?
CRETU: Jeśli chce Pan tak to nazwać. Kryteria, którymi się posługuję są moim osądem muzyki. A jestem bardzo muzykalnym człowiekiem. Jeśli coś mi się podoba, to jest to decydującym kryterium.
PYTANIE: Wcześniej wykorzystane były najbardziej intymne ludzkie odgłosy. Tymczasem na płycie "Voyageur" zostały one zniszczone, brutalnie zniekształcone, są prawie nie do rozpoznania.
CRETU: Tak, ponieważ wtedy nie chciałem słyszeć w Enigmie tylko jedynego piosenkarza. Teraz głos jest wykorzystany jak instrument, jak próbka muzyczna. Załóżmy, że brzmi to bardziej ziemsko.
PYTANIE: Jednak na nowym albumie można znów usłyszeć Ruth-Ann.
CRETU: Praktycznie nie znalazłem głosu, który tak perfekcyjnie pasuje do Enigmy. Kiedy słyszę Ruth-Ann to tak, jakbym słyszał elfa. Ona śpiewa jakby unosiła się w powietrzu. To jest dokładnie to, czego potrzebowałem w Enigmie. Ruth ma ogromny potencjał. Rzadko doświadczam głosu, który byłby tak czuły i komercyjny i jeszcze do tego idealny do eksperymentowania z muzyką.
PYTANIE: Wydaje się jakby mówił Pan o żywych instrumentach.
CRETU: W Enigmie nigdy nie można niczego personifikować. Nie ma znaczenia czy jest to mnich, flet czy Ruth-Ann. Kto jest kim nie ma tu znaczenia. Wszystko jest składnikiem poszczególnych dań.
PYTANIE: Kiedyś powiedział Pan, że najważniejszą rzeczą jest dla Pana szanowanie swojej pracy. Lecz czy szanuje Pan pracę innych ?
CRETU: Oczywiście. Cieszę się z każdego nagrania, które gdziekolwiek staje się hitem. To wspaniałe i ważne gdy utwór lub album prowadzi po powstania konserwatywnej i charakterystycznej struktury. Trzymam mocno kciuki za to by wspięły się na szczyty list przebojów, jak gdybym ja sam robił z tego kasę. Niestety, takie przypadki są rzadkością.
PYTANIE: Ale po setkach złotych i platynowych płyt powinien Pan trzymać kciuki za siebie !
CRETU: Owszem, sukces wyznacza moralną odpowiedzialność za ludzi, których nawet nie znam. Zawsze czułem tą odpowiedzialność i zaakceptowałem to. Wtedy zwykłem mawiać: muszę iść własną drogą. I cofnąć się mentalnie do czasu, kiedy stworzyłem pierwszy album Enigmy. Najważniejszą maksymą było to, że muszę polubić to, co robię bez względu na to, co z tego później wyjdzie.
PYTANIE: Obecnie wszyscy używają porównań w stylu: pierwszy album sprzedał się do dziś w ilości 14 milionów egzemplarzy...
CRETU: Zapomniałem o tym. Uważam "Voyageur'a" za album poza konkurencją, ponieważ nie ma nikogo na świecie, kto robi taką muzykę. Ryzykiem jest, jeśli ludzie jej nie polubią... lecz z 6 miliardów ludzi na świecie znajdzie się kilka osób, którym ta muzyka przypadnie do gustu.
PYTANIE: Nie wszyscy do końca wiedzą, kto stoi za Enigmą. Prawdopodobnie nie jeździ Pan z autografami. Nie uważa Pan, że jest to w pewnym stopniu utrudnieniem dla Enigmy ?
CRETU: Wręcz przeciwnie! To cudownie, że tak jest. Chcę być nieznany. Nigdy nie byłem częścią osobowego kultu.
PYTANIE: Z jak wielkim naciskiem wiąże się bycie człowiekiem sukcesu i z własnymi założeniami ?
CRETU: Naturalnie oczekuję, że album sprzeda się dobrze. Udowodniłem - nie tylko dzięki "MCMXC a.D.", że jest to możliwe. Nie obchodzi mnie, czy jestem numer 1 czy numer 5. Sprzedaż jest tylko miarą tego, czy pracowałeś dobrze czy niezbyt dobrze. I miało to takie odbicie w rzeczywistości, że gdy byłem szczęśliwy sprzedałem więcej płyt. Potrzebuję również do tego wsparcia mediów.
PYTANIE: Mieszka Pan na Ibizie od 1988 roku. Czy to miejsce ma coś wspólnego z "dźwiękami Enigmy", czy może wyrosły one gdzieś indziej ?
CRETU: Jestem pewnien, że Enigma nigdy by nie powstała, gdybym był otoczony przez ludzi. Nigdy w mieście. Możliwe, że powinienem był ją stworzyć na biegunie północnym. To musi być bowiem miejsce wolne od wszelkich wrażeń wizualnych. Gdy widzę drzewa i morze mam możliwość mentalnego stworzenia własnego świata. Moja muzyka wyrasta na tej bazie.
PYTANIE: Pracuje Pan tylko w nocy. Czy dlatego, że nie widzi Pan wtedy zbyt wiele ?
CRETU: Dla mnie noc nie jest ciemnością czy mrokiem. Lubię jej atmosferę. I kiedy księżyc w pełni świeci nad morzem, które odbija jego światło błyszcząc niczym śnieg, wtedy wiele się widzi. Nawet wtedy, gdy pracowałem nad albumem za dnia, to zazwyczaj kończyłem pracę w nocy.
PYTANIE: Czy Enigma nawiązuje do nocy ?
CRETU: Kiedy śpię, śpię tak głęboko, że nie wiem o czym śnię. Śpię głównie z przemęczenia i rzadziej z przyjemności.
PYTANIE: Jednak Pana teledyski wyglądają jak wzięte ze snów.
CRETU: Oczywiście, ponieważ ta muzyka jest jak sen. Reżyserzy zgadzają się robić teledyski Enigmy, ponieważ jest to jedna z nielicznych okazji, kiedy to mogą przeżywać własne sny.
PYTANIE: Stan zmęczenia pod koniec produkcji albumów Enigmy jest dla Pana rzeczą normalną ?
CRETU: Potrzebuję zmęczenia i bezsenności niczym środka uspokajającego. W mojej pracy jest również podniecenie i rozkosz, które trzymają mnie w świadomości. Noc jest czasem mojej pracy.
PYTANIE: Czy nie jest to samotny tryb pracy ?
CRETU: Dlaczego? Jestem samotnikiem i umrę nim. Samotnik nie jest szczęśliwy wśród innych. Odnajdzie on swe szczęście sam, we własnym pokoju. Oto jaki jestem...



Tłumaczenie: Adrian Rode
Data wywiadu: 26 sierpień 2003



---------------------- CRETU O UTWORACH Z VOYAGEUR'A ----------------------
1. FROM EAST TO WEST
CRETU: Podróż się zaczyna. Po raz pierwszy, płyta ENIGMY zaczyna się od prawdziwej piosenki. Pełno tu kontrastów: od niebywałej łagodności po wybuch emocji. Kiedy na krótko przed wschodem słońca grałem na pianinie intro, chciałem zatytułować ten utwór „Sunrise” (Wschód Słońca). Pomyślałem jednak, że tytuł „From East To West” (Od Wschodu po Zachód) będzie jeszcze lepszy. Tak więc nie bez powodu piosenka nie nazywa się „Green Banana”.
2. VOYAGEUR
CRETU: Według mnie, piosenka ta posiada wszelkie niezbędne atrybuty singla ENIGMY A.D. 2003. Jest to utwór naprawdę wyjątkowy, nie mający nic wspólnego z tym, co można obecnie usłyszeć w rozgłośniach radiowych. Jest chwytliwy, przyjemny, czarujący, nieskomplikowany. Chciałem stworzyć monotonną harmonię, czy też harmonijną monotonię. Spodobało mi się „Fahrn, fahrn, fahrn, auf der Autobahn” grupy Kraftwerk. Są to prawdziwi wirtuozi monotonii. Podobny efekt wywołują cicho szeptane słowa „Vien, vien chez moi voyageur”. Nie znam żadnego utworu, z którym można by porównać „Voyageur'a”.
3. INCOGNITO
CRETU: Początkowo miała to być piosenka tytułowa. Jest to bowiem zarazem wizja i deklaracja, swoisty symbol tego, skąd ENIGMA pochodzi i dokąd, jak na razie, udało jej się dotrzeć. Jest to rzeczywiście szokujący utwór. W jego środkowej części użyłem elementów składających się z 12 tonów. Jest to niemalże muzyczny dadaizm. Przy czym wszystko zrodziło w sposób raczej beztroski, bez większego kombinowania.
4. PAGE OF CUPS
CRETU: Zdarzają się piosenki, które są znacznie ważniejsze dla rozwoju całej płyty niż single. To jest właśnie jedna z nich. Choć nie było to zamierzone jest to najdłuższy utwór. Trwa 7 minut. Ale doskonale pasuje do reszty. Moja muzyka jest organiczna. To jest podstawa. Jestem bardzo zadowolony z magii tego utworu, chociaż zupełnie nie wiem skąd się ona bierze. Co do tytułu... no cóż, niech każdy się nad nim trochę pogłowi.
5. BOUM-BOUM
CRETU: Jest to pierwszy duet w historii ENIGMY, jednak wymyka się on wszelkim stereotypom. Najpierw śpiewa on, potem kolejny wers - ona. Jest tak najprawdopodobniej dlatego, że początkowo wcale nie miał być to duet. Pierwotnie zamierzałem połączyć pop á la Ace Of Base z klasyczną balladą. Piosenka ma wszelkie zadatki na hit. Zobaczymy, czy zostanie wybrana na singiel.
6. TOTAL ECLIPSE OF THE MOON
CRETU: Kobiety po trzydziestce pewnie by mnie zlinczowały, gdybym wyrzucił ten utwór z płyty. Jest to wzruszająca ballada: kiedy jej słuchasz, wyobrażasz sobie jakąś orkiestrę kameralną, podczas gdy wszystko to zostało stworzone syntetycznie. Cóż mogę powiedzieć! Tak brzmi to znacznie lepiej niż gdyby grała tu sama orkiestra. Mój styl gry stwarza tu po raz kolejny poczucie naturalności. Historia kończy się po 2 minutach 16 sekundach. Utwór jest specjalnie taki krótki. Jest to tradycyjna piosenka, nie ma w niej w ogóle perkusji. Jest to taka krótka przerwa na złapanie oddechu w połowie płyty.
7. LOOK OF TODAY
CRETU: Tym razem zupełnie inny deszcz emocji. Jest to współczesny, komercyjny kawałek klubowy, który najlepiej pasuje w tym właśnie momencie: tutaj wywołuje największy kontrast. Piosenka ta doskonale pasuje do całej tej muzycznej podróży: niesie w sobie ważne treści, a tytuł jest próbą krytycznego spojrzenia na społeczeństwo konsumpcyjne.
8. IN THE SHADOW, IN THE LIGHT
CRETU: Piosenka ta składa się z dwóch loopów, które bardzo mi się spodobały i które postanowiłem tu połączyć. Do tego dochodzi miks starych brzmień z elementami nowoczesnymi. W połowie następuje chwila oddechu z potężnymi organami Hammonda, trochę w stylu Uriah Heep. Tekst dośpiewałem późnej, kiedy improwizowałem wersję demo, po czym uświadomiłem sobie, że wersja ta jest wystarczająco dobra.
9. WEIGHTLESS
CRETU: Kolaż, impresja. Stworzone przez przypadek. Wypróbowywałem nowy syntezator i spodobało mi się to, co zagrałem. Grałem o 11.00 rano, po bardzo długiej nocy. Całość zapisałem na minidysku, na który nagrywam piosenki w różnym stadium rozwoju. Kiedy po jakimś czasie znalazłem to nagranie, wydało mi się naprawdę piękne. Dobrze wpisuje się w kontekst całej płyty i myślę, że pojawia się na niej w odpowiednim momencie.
10. THE PIANO
CRETU: Utwór ten jest z założenia słodki, ale nie do przesady. Niektórzy uważają, że brzmi trochę jak „Spirit Of Ibiza”. Aż mnie to zdziwiło. Według mnie nie ma on nic wspólnego z chill-outem. Cechą charakterystyczną tej piosenki, a także typową dla całej ENIGMY jest mój styl gry na fortepianie. Jestem zawodowym pianistą. Mój styl przez te wszystkie lata w ogóle się nie zmienił.
11. FOLLOWING THE SUN
CRETU: Wyobraźmy sobie pomarańczowo-złote październikowe słońce, gdzieś nad oceanem, na chwilę przed zachodem. Oślepieni, nie widzimy nic oprócz światła. Czujesz, że za chwilę odlecisz. „Following the sun - the golden one” (Podążając za słońcem, za złotym). Zazwyczaj unikam tanich chwytów, ale tutaj wszystko rozbija się o treść. Ruth-Ann zaśpiewała naprawdę cudownie. I tak, „Voyageur” znika wreszcie odpływając gdzieś na orbitę, w nieznane. Podróż dobiega końca. Przynajmniej na razie.



Tłumaczenie: POMATON EMI POLSKA
Data wywiadu: 26 sierpień 2003
Źródło: WWW.POMATONEMI.COM.PL
Copyright © 2008 WWW.ENIGMACRETU.COM (Adrian Rode)